Login: Hasło:
» Rejestracja

 

 

Patronką Papieskiego Dzieła Misyjnego Dzieci w Polsce jest

św. Teresa od Dzieciątka Jezus

 

 

ŚW. TERESA OD DZIECIĄTKA JEZUS,

dziewica, 1873-1897

Wspomnienie obowiązkowe – 1 października:

Wykazy hagiograficzne podają pod imieniem Teresy: 5 świętych i 6 błogosławionych. Nasza święta urodziła się w nocy z dnia 2 na 3 stycznia 1873 roku w Alencon (północna Francja) jako dziewiąta i ostatnia córka Ludwika Józefa Stanisława Martin i Marii Zelii Guerin. Na Chrzcie świętym, który odbył się dnia następnego, otrzymała imiona: Maria, Franciszka. Teresa.

Święta miała zaledwie 4 lata, kiedy straciła matkę (1877). Cały wiec ciężar
utrzymania i wychowania dziewcząt spadł na ojca. Teresa po śmierci matki obrała
sobie za Matkę Najśw. Maryję Pannę. W tym samym roku ojciec przeniósł się z
pięcioma swoimi córkami (Maria, Paulina, Leonią, Celiną i Teresą) do Lisieux.
Obecnie dom ten jest pod opieką sióstr oblatek. Pokoik św. Teresy zamieniono na kaplicę. Zachowano jednak w nim: łóżko świętej, podręczniki do nauki, a nawet jej zabawki. W latach 1881-1886 ojciec oddał Teresę do internatu sióstr benedyktynek. które w swoim opactwie miały także szkolę z internatem dla dziewcząt.
W roku 1882 Paulina wstąpiła do sióstr karmelitanek w Lisieux. .

Dnia 25 marca 1883 roku św. Teresa zapadła na ciężka chorobę, która trwała do 13 maja tegoż roku. Jak sama wyznała, uzdrowiła ją cudownie Matka Boża.

W roku 1 884 Teresa przyjęła pierwszą Komunię świętą. Odtąd przy każdej Komunii świętej powtarzała z radością: „Już nie żyję ja, ale żyje we mnie Jezus". Tego również roku otrzymała sakrament Bierzmowania.

Wybrankę swoją już od dziecka doświadczał Pan Jezus cierpieniem. Najpierw przyszła wspomniana choroba, kiedy miała zaledwie !0 lat. Potem ogarnęły ją skrupuły, które dręczyły ją ponad rok. Jak wyznała, swoje uleczenie z tej choroby duchowej zawdzięczała swoim 4 siostrzyczkom, zmarłym w latach niemowlęcych. W pamiętniku swoim zapisała, że w czasie pasterki w noc Bożego Narodzenia przeżyła ..całkowite nawrócenie". Jak je należy rozumieć? Oto ogarnął jej serce żar pozyskania dla Pana Jezusa wszystkich grzeszników. Postanowiła całkowicie zapomnieć o sobie, a oddać się Boskiemu Oblubieńcowi i zbawieniu dusz. Zaczęła odczuwać gorycz i wstręt do przyjemności, i ponęt ziemskich. Ogarnęła ją tęsknota za modlitwą, rozmową z Bogiem. Odtąd zaczęła się jej wielka droga ku świętości. A przecież miała wtedy zaledwie 13 lat. W roku następnym, 1887, do karmelu wstąpiła druga siostra św. Teresy, Maria. W tym czasie skazano na śmierć głośnego bandytę, który był postrachem całej okolicy, Pranziniego. Teresa miała wtedy 14 lat. Dowiedziała się z gazet, że zbrodniarz ani myśli pojednać się z Panem Bogiem. Teresa postanowiła zdobyć jego duszę dla Pana Jezusa. Zaczęła się modlić serdecznie o jcso nawrócenie. Ofiarowała też w jego intencji specjalne pokuty i umartwienia. Wołała w gorącości duszy: „Jestem pewna, Boże, że przebaczysz temu biednemu człowiekowi (...). Oto mój pierwszy grzesznik. Dia mojej pociechy spraw, aby okazał jaki znak skruchy". Nadszedł czas egzekucji, lecz bandyta nawet wtedy odrzucił kapłana. A jednak ku zdziwieniu wszystkich, kiedy miał podstawić głowę pod gilotynę, nagle zwrócił się do kapłana, poprosił o krzyż i zaczął go całować. Na wiadomość o tym Teresa zawołała szczęśliwa: „To mój pierwszy syn!"

Kiedy ?więta miała 15 lat, zapukała do bramy karmelu, prosząc o przyjęcie. Przełożona jednak, widząc wątłą panienkę oraz zbyt młodą, nie przyjęła Teresy, obawiając się, że najsurowszego zakonu nie przetrzyma. Teresa jednak nie dała za wygraną, ale udała się o pomoc do miejscowego biskupa. Ten jednak zasłoni się prawem kościelnym, które nie zezwala w tak młodym wieku wstępować do zakonu.
W tej sytuacji święta nakłaniała ojca, by jechał z nią do Rzymu. Właśnie papież Leon XIII obchodził złoty jubileusz swojego kapłaństwa (1887). Upadla przed nim na kolana i zawołała: „Ojcze święty, pozwól, abym dla uczczenia Twego jubileuszu mogła wstąpić do karmelu w piętnastym roku życia". Ojciec święty nie chciał jednak czynić wyjątku. Nie znał też dziewczęcia. Teresa chciała się wytłumaczyć, ale gwardia papieska siła ją usunęła, by inni także mogli zwyczajem ówczesnym ucałować nogi Papieża. Marzenie dziewczęcia spełniło się dopiero po roku. Została przyjęta najpierw w charakterze postulantki, potem nowicjuszki. Zaraz przy wejściu do klasztoru uczyniła postanowienie: „Chcę być świętą". W styczniu 1889 roku odbyły jej obłóczyny i otrzymała imię: Teresa od Dzieciątka Jezus i od Świętego Oblicza. Postanowieniem drugim było: „Przybyłam tutaj, aby zbawiać dusze, a nade wszystko, by się modlić za kapłanów". Zadziwia tak wielka dojrzałość duchowa świętej. Wie czego chce, ma gotowy program, obiera świadomie najsurowszy obok klarysek zakon żeński w Kościele. W roku 1890 złożyła śluby i uroczystą profesję. W dwa lata potem odwiedził siostrę Teresę po raz ostatni ojciec. Cierpiał już wtedy na zaburzenia umysłowe, ale córkę rozpoznał i powiedział do niej na pożegnanie \'\' W niebie". Przełożona poznała się na niezwykłej cnocie świętej, skoro zaledwie w trzy lata po złożeniu ślubów wyznaczyła ją na mistrzynię nowicjuszek. Obowiązek ten pełniła do śmierci, to jest przez cztery lata. Na rok przed śmiercią, zaczęły pojawiać się u św. Teresy, pierwsze objawy daleko już posuniętej gruźlicy: wysoka gorączka, osłabienie, zanik apetytu, krwotoki, Pierwszy krwotok zaalarmował klasztor w nocy z Wielkiego Czwartku namistrzyni, zakrystianki, opiekunki jednej ze starszych sióstr. Zima w roku 1896/1897 była wyjątkowo surowa. Klasztor zaś był nie ogrzewany. Teresa przeżywała prawdziwe tortury. Nękał ją uciążliwy kaszel i duszność. Przełożona zlekceważyła stan siostry. Nie oddano jej do infirmerii ani nie wezwano lekarza. Uczyniono to dopiero wtedy kiedy stan był już beznadziejny. Ale jeszcze wówczas zastosowano wobec chorej drakońskie środki, jak stawianie baniek. Z poranionymi plecami i piersiami musiała iść do normalnych zajęć i pokut zakonnych, nawet do prania. Do infinnerii posłano ją dopiero w lipcu roku 1897, gdzie też po kilkunastu tygodniach niezwykłych mak dnia 30 września 1897 roku śmierć przecięła pasmo jej cierpień.
Wielki Piątek. Mimo to spełniała nadal wszystkie zlecone jej obowiązki:

Może tajemnicą się wydać, skąd to zaniedbanie tak rażące u przełożonych. Nie umiemy sobie tego inaczej wytłumaczyć, jak Bożym dopustem, by swoją Oblubienice w krótkich latach życia uświęcić i dać okazje do praktykowania cnót, związanych z cierpieniem. Wiemy zresztą, że w owych czasach gruźlica była jeszcze nieuleczalna. Umierał na nią kwiat ludzi młodych, jak nasz Juliusz Słowacki (t 1 849) czy Fryderyk Chopin (f 1849). Wprawdzie Roberl Koch już w roku 1882 od krył zarazek gruźlicy. ale w masowym leczeniu środek zaradczy zaczęło stosować później. Sarna Teresa wyznała swojej rodzonej siostrze. Paulinie: ..Dziękuj za to Bogu. moja mateczko. Sprawiłoby ci to wiele smutku, gdybyś wiedziała, że tak źle dbano o moje zdrowie". ?wiadectwem najwymowniejszym cierpień ?więtej są jej wyznania, spisane „na gorąco" przez jej drugą siostrę, która w zakonie obrała sobie imię św. Agnieszki. Tak zwany Żółty zeszyt wyszedł drukiem dopiero w roku 1971. Oto kilka u-chwyconych zdań św. Teresy w czasie dni tej nieustannie trwającej agonii: ..O Matko, łatwo jest pisać pięknie o cierpieniu, ale pisanie to nic. nie! Trzeba cierpienia zaznać, ażeby je zrozumieć (...). Kto ze zdrowych może wiedzieć, co to jest tak zwana niewydolność krążenia, z powodu której umierają zasadniczo gruźlicy. Brak powietrza, czyli tlenu, duszenie - to potworna męka". Na dzień przed śmiercią świszczącym głosem zawołała: ,, Kiedyż się wreszcie całkowicie zaduszę! Już : mogę!" Na słowa Agnieszki: „Cóż to za straszna choroba, ileś się nacierpiała! nasz; ?więta odparła: „Tak! Cóż to za łaska mieć wiarę! Gdybym nie miała wiary, bez wahania zadałabym sobie śmierć!"

Przedstawiamy sobie św. Teresę jako wiecznie uśmiechniętą. Tak było w istocie. Nawet wśród największych cierpień umiała zdobyć się na uśmiech. Chciała zostać świętą. Chciała wiele uczynić dla zbawienia dusz. Chciała pomagać kapłanom, l nadarzyła się okazja, jakiej się nigdy nie domyślała zapewne: cierpienie. Sama zdawała sobie dobrze z tego sprawę, kiedy mówiła do wspomnianej swojej siostry Agnieszki: „Nigdy nie przypuszczałam, że można tyle cierpieć. Nigdy. Nigdy! Nie mogę sobie tego wytłumaczyć, jak tylko moim gorącym pragnieniem zbawienia dusz”.

Nie brakowało także innych cierpień. Zanim zapadła na śmiertelną chorobę była wyjątkowo surowo traktowana przez przełożoną, która uważała, że o lekkomyślnie i niepoważnie zgłosiło się do karmelu. Jej stały uśmiech brała za lekkie traktowanie swojej profesji. Także zakonnica, którą się opiekowała dla jej wieku i kalectwa, nie umiała zdobyć się na słowo podzięki, ale często ją rugała i mnożyła swoje wymagania. św. Teresa cieszyła się z tych krzyży, bo widziała w nich piękny prezent, jaki może Boskiemu Oblubieńcowi złożyć. Pan Jezus nie był też wobec niej dłużny, toteż obsypywał Wybrankę pociechami wewnętrznymi, a nawet stanami ekstazy.

Przed swoją śmiercią przyrzekła św. Teresa, że będzie z nieba „spuszczać deszcz .... Dlatego ikonografia przedstawia ?więtą z naręczami róż, które oznaczają łaski, jakie za jej wstawiennictwem ludzie otrzymują. Te właśnie niezwykłe łaski stały się przyczyną niezwykłej popularności ?więtej w świecie oraz tak rychłego uniesienia do chwały ołtarzy. W roku 1923 papież Pius XI ogłosił ją błogosławioną, w dwa lata już potem wpisał ją uroczyście do katalogu świętych. W 1927 roku ogłosił ją obok św. Franciszka Ksawerego. główną patronką misji katolickich. \\V roku 1937 w imieniu papieża Piusa XI, jako jego legat, kardynał Eugeniusz Pacelli. późniejszy papież Pius XII, poświęcił ku czci św. Teresy od Dzieciątka Jezusa w Lisieux wspaniałą bazylikę. W roku 1944 papież Pius XII ogłosił św. Teresę drugą, obok św. Joanny d'Arc. patronką Francji. W roku 1947 w 50-lecie śmierci św. Teresy jej relikwie przeszły przez Francję w peregrynacji. Bazylikę ku czci św. Teresy wystawiono w Lisieux na wzgórzu opodal klasztoru karmelitanek bosych. Wśród 19 kaplic, ufundowanych w tej bazylice przez różne narody, jest także kaplica polska z obrazem M. B. Częstochowskiej. Część znaczna relikwii ?więtej znajduje się w osobnej kaplicy w złotej trumience, którą ofiarował papież Pius XI. Do tej ?więtej miał on szczególne nabożeństwo. Przed tymi relikwiami św. Teresy pali się mnóstwo świec, zapalanych ręką pielgrzymów, którzy tu nieustannie napływają ze wszystkich stron. Nad wejściem do bazyliki widnieje duży napis: Kto się wywyższa, będzie poniżony; klopsie uniża, będzie wywyższony (łk 14,11).

W bazylice jest część relikwii ?więtej, natomiast w klasztornym kościele są jej relikwie główne. ?więta leży w brązowym habicie, z biała peleryną, w czarnym welonie i z wiankiem róż na głowie. W prawej ręce trzyma róże, a w lewej krzyż. Wokół kryształowej trumny mnóstwo róż. jak też zapalonych świec. Dokoła jej trumny napis: Chcę osiągnąć niebo, czyniąc dobrze na ziemi. Jest też osobna sala pamiątek po ?więtej: sukienka, w której przyjmowała Chrzest święty, książki do nabożeństwa, włosy, które obcięła przy obłóczynach, jej malowidła oraz wiersze. Na jednym z nich charakterystyczny jej ręką umieszczony napis: Nie chcę być świętą połowiczną. Za bazyliką jest ogród, a w nim Droga Krzyżowa. Wśród stacji są grobowce rodziców świętej, których proces kanoniczny już rozpoczęto. Na początku obecnego wieku kult św. Teresy od Dzieciątka Jezus rozszedł się lotem błyskawicy po krajach katolickich. Jej pamiętnik Dzieje Duszy przetłumaczono na wiele Szyków.Także w Polsce kult św. Teresy stal się „modny". Nie było kościoła bez obrazu świętej z różami i z uśmiechem. Wystawiono ku jej czci kilkadziesiąt kościołów.

Ukazało się kilkanaście jej żywotów. Także jej imię stało się popularne. Obecnie kult ten znacznie osłabł. Istnieją jednak nadal w Polsce dwie rodziny zakonne, żeńskie, pod wezwaniem św. Teresy: Karmelitanki od Dzieciątka Jezus (248 sióstr i 23 domy) oraz Siostry św. Teresy od Dzieciątka Jezus (22 sióstr i 10 domów). Tak więc umiała - jak wyznała - niczego odmówić Panu Jezusowi swojego życia. Pan Jezus nie umiał jej niczego odmówić po jej śmierci. Może zadziwić, dlaczego św. Teresa została ogłoszona patronką misji katolickich. Klasztor karmelitanek bosych w Lisieux już w roku 1861 założył w Wietnamie, Sajgonie. W roku 1890- a więc za życia św. Teresy-klasztor w Sajgonie zamierzał otworzyć w Hanoi klasztor drugi w Wietnamie. W tej to sprawie zwrócił się do klasztoru macierzystego w Lisieux o pomoc. Siostry zamierzały wysłać pomoc także personelu. Do najpierwszych ochotniczek zgłosiła się św. Teresa. Ale pertraktacje trwały zbyt długo, a potem święta zachorowała i zmarła. Modlitwy i wyrzeczenia oddawała Bogu w intencji innych, szcze???gólnie misjonarzy.

Teresa zmarła na gruźlicę w 1897 roki; w wieku 24 lat. Zostawiła po sobie rękopis pamiętnika, któremu nadano tytuł „Dzieje duszy". Siostry nie przypuszczały, że Teresa po śmierci rozpali ogień miłości do Boga. Jedna z sióstr przyznała: „Nie było o niej nic do powiedzenia; była bardzo miła i bardzo skryta, nie zauważało się jej, nigdy nic domyśliłabym się jej świętości". Tymczasem coraz więcej ludzi czytało „Dzieje duszy", pielgrzymowało do ej grobu i modliło się do Boga za pośrednictwem „małej świętej"- jak ją nazywano.

W 1997 roku, w stulecie śmierci, Teresa z Lisieux została ogłoszona doktorem Kościoła, to znaczy świętą i niezwykle mądrą, bo pełną Bożej Mądrości. W czasie swojego pobytu we Francji Ojciec święty Jan Paweł II w roku 1980 nawiedził Lisieux, by oddać hołd świętej wieku XX.

© 2009 Parafia Medynia. Wszelkie prawa zastrzeżone ↑ Do góry